Wyjazd do tak egzotycznego i odległego kraju jak Kostaryka to zupełnie inna liga niż szybki city break. W związku z tym, że kraj jest odległy, warto zarezerwować więcej niż tydzień na pełne zwiedzanie z wieloma atrakcjami. A żeby to zrobić, warto przeznaczyć czas na zaplanowanie wyjazdu bez biura podróży? Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na poczucie niezależności i realną oszczędność pieniędzy. To, co warto na samym początku przemyśleć to loty i transport na miejscu – bez tych dwóch rzeczy nie ma co zaczynać planowania.
Skorzystaj z Booking.com gdzie znajdziesz najlepsze hotele i apartamenty
Potrzebujesz samochodu podczas wakacji, zarezerwuj z Booking.com lub przez discovercars.com
Ciebie to nic nie kosztuje, a ja pozyskam środki na następne artykuły. Z góry Ci dziękuję!
Loty to pierwszy koszt, który może zaboleć najbardziej
Na start – bilety. Tutaj nie ma co się oszukiwać, bo to największy wydatek. Lotnisko znajduje się w San José i jest to główny port lotniczy dla połączeń z Europy. Ceny? Różnie, ale nie jest to kierunek budżetowy. Sensowne widełki to 3000-4500 zł w obie strony. Warto próbować szukać lotów w trochę niższych cenach, czyli polować na promocje lub nietypowy termin.
Noclegi – od rodzinnych kwater po luksusowe retreaty
W Kostaryce można nocować w wielu wyjątkowych miejscach. Jest to bardzo turystyczny i przyjaźnie nastawiony na turystów kraj, dlatego wiele jest tutaj rodzinnych i klimatycznych kwater z kilkoma pokojami, których ceny za noc wahają się od 90 do 100 zł za noc. Szukając noclegu warto wybrać coś, co znajduje się blisko lotniska. Kolejną opcją, która też nie jest tak naprawdę droga patrząc na ceny w Polsce to hotele dwu- lub trzygwiazdkowe, których ceny zaczynają się od 200 zł. Najdroższą opcją noclegową są luksusowe, ekologiczne i przepiękne retreaty, w których można poczuć się naprawdę jak w raju. Jednak niezależnie od tego jaki nocleg się wybierze – czy bardziej budżetowe czy nie można być pewnym jednego – bajecznego klimatu, pięknej natury, mnóstwa zieleni i dżunglowego klimatu.
Jedzenie – między lokalną sodą a restauracją dla turystów
Myśląc o krajach Ameryki Łacińskiej wyobrażamy sobie niższe ceny jedzenia. Niestety Kostaryka zaskakuje, ponieważ jest droższa od swoich sąsiadów i warto to wkalkulować w budżet już w trakcie planowania. Posiłek w lokalnej knajpce, tzw. sodzie zaczyna się od 5 dolarów. Znajdziesz tam casado, czyli klasyczne danie kostaryńskie: ryż, fasola, kawałek mięsa, sałatka i pieczony banan. Brzmi naprawdę smacznie, a przede wszystkim sycące.
Jeśli chcemy zjeść w restauracji nastawionej na turystów, musimy przygotować się na koszt 15-25 dolarów od osoby, dlatego jednak warto postawić na miejsca z klimatem tworzone przez lokalsów. Najlepiej zacząć z nimi również rozmowę, a kto wie, może przerodzi się to w posmakowanie innych rzeczy z lokalnej kuchni za miłe słowo oraz okazanie szacunku do ludzi, którzy nas goszczą.

Transport – czym zwiedzać Kostarykę
Na miejscu nie brakuje połączeń autobusowych, które są tanie i częste. Jednak minusem tego sposoby transportu jest czas. Podróże autobusem trwają dosyć długo. Dodatkowo ograniczają dostęp do wielu zakątków, które nie są tak łatwo dostępne „z drogi”. Właśnie dlatego najczęściej wybieraną opcją jest wynajem auta, która daje swobodę. Najlepsze jest to, że polskie prawo jazdy jest wystarczające – nie trzeba międzynarodowego. Co do kosztów – wynajem z ubezpieczeniem to zazwyczaj od ok. 60-70 USD za dobę wzwyż, a ceny powyżej 100 USD za dobę są tu normą, szczególnie jeśli potrzebujesz auta terenowego do trudniejszych tras. Alternatywą są Uber i lokalne taksówki, które działają sprawnie, szczególnie w popularniejszych zakątkach turystycznych.
Atrakcje – za co tak naprawdę warto zapłacić
Kostaryka to w głównej mierze natura. Jest to kraj wyżynno-górski, w którym występują wulkany, w tym aktywne. Do tego niesamowite wybrzeże lagunowe i pacyficzne, na których można odpocząć i popływać. I za to nic się nie płaci. Wszechobecne lasy to fantastyczny sposób na spacery i dowiadywanie się ciekawostek o roślinach i zwierzętach w tym kraju.
To, za co warto zapłacić to parki narodowe, gdzie wstęp kosztuje od 10 do 20 dolarów, wejście do Parku Narodowego Manuel Antoni to ok. 16 dolarów, do Parku Wulkanu Arenal – ok. 15 dolarów. Do tego warto skorzystać z takich aktywności jak zipline, kajaki oraz obserwacja zwierząt z przewodnikiem – koszt to 25-90USD. Jedna ważna uwaga: nie oszczędzaj na przewodniku w parkach narodowych. Bez niego przejdziesz szlak i zobaczysz drzewa. Z nim – leniwce, tukany, żaby drzewne i rzeczy, których sam byś nigdy nie zauważył. To jedna z tych inwestycji, która naprawdę się zwraca.
Ważna wskazówka na koniec – coś, co pozwoli oszczędzić jeszcze więcej
Kostaryka to kraj, w którym można wydać naprawdę sporo – szczególnie jeśli nie wiesz, na co uważać. Pierwsza pułapka? Wymiana waluty na lotnisku. Kursy są tam zwykle mocno niekorzystne, więc lepiej omijać te kantory szerokim łukiem.
Dobra wiadomość jest taka, że w Kostaryce możesz płacić zarówno miejscowymi colonami, jak i dolarami amerykańskimi – i wiele osób wylatując z Polski wymienia złotówki właśnie na dolary. To rozsądne wyjście, ale pamiętaj, że zawsze korzystniej wychodzi płacenie lokalną walutą. Dolary są akceptowane, ale reszta często wraca w colonach po kiepskim kursie. Najlepszym rozwiązaniem są bankomaty – i tu mała, ważna uwaga. Za każdą wypłatę zapłacisz ok. 5 USD prowizji, niezależnie od kwoty. Dlatego zdecydowanie lepiej wypłacać jednorazowo większą sumę, niż wracać do bankomatu kilka razy. Jeśli chodzi o wybór konkretnej sieci – najlepsze warunki znajdziesz w bankomatach BNCR.

