Kostaryka to kraj, który wielu osobom kojarzy się przede wszystkim z tropikalną przyrodą, parkami narodowymi i hasłem „pura vida”. Tymczasem równie ważną częścią codzienności jest tutaj jedzenie. Kuchnia Kostaryki nie epatuje przesadną finezją ani skomplikowanymi technikami. Jej siłą jest prostota, świeżość składników i przywiązanie do tradycji, które w Ameryce Środkowej przekazuje się z pokolenia na pokolenie. W restauracjach, przydrożnych sodas i domowych kuchniach królują dania sycące, oparte na ryżu, fasoli, świeżych warzywach i rybach z Pacyfiku lub Karaibów.
Smaki są wyważone, a przyprawy stosowane z umiarem w przeciwieństwie do Meksyku. W artykule przyglądam się kulinarnym filarom, które najlepiej oddają ducha Ameryki Środkowej w kostarykańskim wydaniu. Są to dania, które bez trudu znajdziemy w niemal każdej miejscowości – od stolicy San José po nadmorskie miasteczka surferskie.
Skorzystaj z Booking.com gdzie znajdziesz najlepsze hotele i apartamenty
Potrzebujesz samochodu podczas wakacji, zarezerwuj z Booking.com lub przez discovercars.com
Ciebie to nic nie kosztuje, a ja pozyskam środki na następne artykuły. Z góry Ci dziękuję!
Gallo pinto – narodowe śniadanie
Jeśli istnieje potrawa, która najlepiej oddaje charakter kraju, jest nią bez wątpienia gallo pinto. Dla mieszkańców to coś więcej niż posiłek – to element tożsamości. Nazwa oznacza dosłownie „nakrapianego koguta” i nawiązuje do wyglądu dania, w którym biała lub jasnobrązowa baza ryżu miesza się z ciemną fasolą. Podstawą jest ryż i czarna lub czerwona fasola, wcześniej ugotowana oddzielnie. Następnie składniki miesza się na patelni z cebulą, papryką i kolendrą. W wielu domach dodaje się lokalny sos Lizano, lekko słodkawy i korzenny, który nadaje całości charakterystyczny aromat. Choć składniki wydają się skromne, efekt jest zaskakująco sycący.
Gallo pinto podaje się najczęściej na śniadanie. Towarzyszą mu jajka w dowolnej postaci, smażone plantainy, świeży ser typu queso fresco oraz śmietana natilla. W hotelach serwuje się je w formie bufetu, ale prawdziwy smak najlepiej poznać w małej lokalnej soda, gdzie porcja jest obfita, a ryż przygotowany tego samego ranka. Warto wiedzieć, że podobne danie istnieje również w Nikaragui, jednak w Kostaryce toczy się od lat żartobliwy spór o to, kto był pierwszy. Dla Ticos, jak nazywają siebie mieszkańcy, odpowiedź jest oczywista. W ich przekonaniu to właśnie tutaj gallo pinto osiągnęło swoją najbardziej dopracowaną formę. Cena w lokalnej jadłodajni jest przystępna i zwykle mieści się w przedziale kilku dolarów, co czyni je jednym z najbardziej opłacalnych śniadań w regionie.

Casado – klasyczny zestaw obiadowy
Drugim filarem, bez którego trudno wyobrazić sobie kuchnię Kostaryki, jest casado. Nazwa oznacza „żonaty” i według jednej z popularnych teorii nawiązuje do mężczyzn proszących w restauracjach o domowy zestaw obiadowy taki jak w domu, czyli stały komplet składników na jednym talerzu. Casado to talerz podzielony na kilka sekcji, choć formalnie niczego się tu nie wydziela – wszystko leży obok siebie w harmonijnej kompozycji. Obowiązkowo pojawia się ryż i fasola, najczęściej podane oddzielnie. Do tego dochodzi mięso: grillowany kurczak, wołowina, wieprzowina lub ryba. Nie brakuje świeżej sałatki z kapusty i pomidora, smażonych platanów oraz niewielkiej porcji makaronu lub warzyw gotowanych.
W zależności od lokalizacji cena waha się od kilku do kilkunastu dolarów. W nadmorskich kurortach zapłacimy więcej, zwłaszcza za wersję z rybą czy krewetkami. W mniejszych miejscowościach w głębi lądu porcja bywa tańsza, a przy tym równie obfita.
Ceviche z lokalnych ryb
Choć ceviche kojarzy się przede wszystkim z Peru, w Kostaryce również ma silną pozycję, zwłaszcza w regionach nad Pacyfikiem. Przygotowuje się je z lokalnych ryb, takich jak dorado czy corvina (kulbin), które po złowieniu trafiają bezpośrednio do kuchni. Świeże filety kroi się w drobną kostkę i marynuje w soku z limonki. Kwas cytrusowy ścina białko, nadając rybie delikatną strukturę. Dodaje się czerwoną cebulę, kolendrę, paprykę i czasem odrobinę chili. W przeciwieństwie do wersji peruwiańskiej, kostarykańskie ceviche bywa łagodniejsze i mniej pikantne. W nadmorskich miasteczkach podaje się je często z solonymi krakersami lub chipsami z tortilli. To danie lekkie, orzeźwiające i idealne na gorące popołudnie. Najlepsze smakuje tam, gdzie ryba została złowiona tego samego dnia. Cena zależy od gatunku ryby i miejsca. W popularnych kurortach zapłacimy więcej, natomiast w portowych dzielnicach można znaleźć prostsze, ale bardzo świeże wersje w przystępnej cenie. Kluczowe jest jedno: świeżość.
Tropikalne owoce i świeże soki
Trudno mówić o smakach kraju położonego między dwoma oceanami bez wspomnienia o owocach. Kostaryka to prawdziwe bogactwo ananasów, mango, papai, marakui i gujawy. Owoce są dojrzałe, słodkie i intensywne w aromacie. W niemal każdej restauracji można zamówić świeżo wyciskany sok, zwany fresco natural. Przygotowuje się go na bazie wody lub mleka. Wersja na wodzie jest lżejsza i bardziej orzeźwiająca, natomiast na mleku – kremowa i sycąca.
Na lokalnych targach owoce sprzedawane są w całości lub już pokrojone. To codzienny element diety, nie luksus. Właśnie dzięki nim kuchnia Kostaryki zachowuje lekkość, mimo że opiera się na ryżu i fasoli. Ceny są zróżnicowane w zależności od sezonu, ale w porównaniu z Europą pozostają atrakcyjne. Szklanka świeżego soku kosztuje zwykle kilka dolarów, a smak dojrzałego ananasa potrafi całkowicie zmienić wyobrażenie o tym owocu.
Kuchnia Kostaryki to kuchnia oparta na lokalnych produktach i sprawdzonych recepturach. Gallo pinto, casado i świeże ceviche pokazują, że w prostocie tkwi siła. W kraju, gdzie przyroda gra pierwsze skrzypce, jedzenie jest naturalnym przedłużeniem krajobrazu – świeże, sezonowe i konkretne.
Autor: Magdalena Łydka


